Życie jak kropli plusk

author:  Zyga
5.0/5 | 5


miało być
Lu li lu li laj
lecz zamiast kołysanki
żałobny marsz
------------------------
Plusk plusk plusk

kropelki życia
jeszcze w nas
ze zwieszoną głową
opadają
bez echa powrotnego

----------------------
Klaps klaps klaps

jeszcze bez
pierwszego kroku
w tańcu mojego życia
a już film
którego nie chcę oglądać
a który trwa
---------------------
Klak klak klak

Po pustych ulicach klaknięcia kopyt
(konia ciągnącego zaprzęg cmentarny)
z moją młodą Mamą
której serce nie wytrzymało.
Jakby dyskretny akompaniament
gitary z pękniętymi strunami
zupełnie nie do kroku
------------------
Potem
szur stuk stuk

ostry stukot żołnierskich butów
szelest ocieranych onuc i
zamaszystych rąk
-----------------------
i ciągle
błysk błysk błysk

Spojrzenia kolejne
szeregów
mijającej kompanii
Ostry flesz
bijący do dzisiaj
-----------------------------------
Ten
plusk plusk
czyni w głębi zawirowania
a
błysk błysk
gasi chwile radości
--------------------

Ten
film w moich oczach
na niemych ustach
trwa i trwać będzie....




Komentarz autorski:
Istnienie to studnia, a życie pojedyńczego człowieka to ledwie plusk kropli lecącej na jej dno...

Od wielu wielu lat prześladuje mnie ból pożegnania z MAMĄ i sceneria w jakiej TO się odbywało.

Czerwiec 1944. Miasto Jarosław w pierwszych dniach wyzwolenia spod okupacji niemieckiej - prawie puste (jakżesz wówczas szerokie) ulice, po których słychać od czasu do czasu miarowe bicie (o łby nierównej kostki) żołnierskich butów z maszerujących kolumn. I my we troje - Tata, Siostrzyczka (o rok starsza ode mnie) i ja (6letni chłopiec)- idący jak we śnie za furmanką, na której spoczywała ONA - milcząca - z niedopowiedzianym życiem. Słyszę klekot uderzeń kopyt konia i nagle pojawiające się ostre zmasowane uderzenia żołnierskich podkutych butów. Z perspektywy dziecka widzę spody tych butów i niekiedy rozsunięte onuce.. Czuję na sobie spojrzenia, które oglądały nie jedną śmierć w swoich szeregach a mimo to zapewne współczuły .

Film uderzający moje oczy i uszy trwa tak naprawdę dalej ukryty gdzieś w moim wnętrzu i przebija się przez skorupę w niespodziewanych momentach.
Ten wiersz został wykluty po latach w wyniku takiego wielokrotnego pękania.

Składam nim hołd wszystkim MAMOM, które w tamtych trudnych czasach opuściły przedwcześnie swoje dzieci, i DZIECIOM, które mają w sobie ból tego rozstania i nosić go bedą na pewno do końca swoich dni.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
22.05.2016,  pola

My rating

My rating:  
22.05.2016,  wroc

My rating

My rating: