14.30

author:  Jan Niewiadomski
5.0/5 | 3


Walimy, krzyczymy, śmierci złorzeczymy
Jesteśmy nieśmiertelni w krótkiej chwili męki

Jakże to tak, a jakże jesteśmy walnięci, przesadzili
Nie walnięci lecz przeklęci, tułamy się po pokojach
Nie wiedząc skąd idziemy - dokąd, słysząc tylko,
krótkie, przeciągłe złorzeczenie

Wiedząc tylko, że tramwaj ucieka wpół do trzeciej
Cholerne spowolnianie, uciekamy, kompletne zniszczenie
Co walną nad ranem w bęben Nemezis zwany draniem

Łgarzu przeklęty idź stąd na ziemi spędy, byle nie u nas kręcić swoje tanie manewry nazywane głodem, ekonomią i kurestwem
Kwestia gustu, ja umiłowałem harmonię, a nie Twoje pieprzenie

O jakże trzeba nienawidzić by się zapleść dalece okrężnie
Ty niemoto tania, Ty skończenie świata - walnij się

I daj nam już spokój



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: