zaczekaj
krople deszczu
po burzy
ktoś podpalił niebo
pytasz o wczorajsze poziomki
noce w kolorze dojrzałej węgierki
czas plącze drogi
fanaberia
jesień życia
czy ból samotności
nie liczę który to już raz
pochylam głowę przed melancholią
pogubione myśli
owiane tęsknotą
daleko a każdą nocą blisko
dopiero zgasły latarnie
a ja zbudzę cię czułością
jutro popłyniemy daleko
biały łabędziu
po burzy
ktoś podpalił niebo
pytasz o wczorajsze poziomki
noce w kolorze dojrzałej węgierki
czas plącze drogi
fanaberia
jesień życia
czy ból samotności
nie liczę który to już raz
pochylam głowę przed melancholią
pogubione myśli
owiane tęsknotą
daleko a każdą nocą blisko
dopiero zgasły latarnie
a ja zbudzę cię czułością
jutro popłyniemy daleko
biały łabędziu

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating