Przekrój ciała
W mojej głowie problemów tłumy
Jedna kasa czynna przez minutę mniej więcej
Piętro wyżej czekają kołtuny
Skazane na ścięcie stoją w kolejce
Przez gardło przepływa istny Nil śliny
Szyja już od lat wielu dźwiga głowę
Serce nosi inny ciężar jakim są dziewczyny
Struny bez których odjęło by mi mowę
Płuca zapieprzają 24 na dobę
By zaspokoić potrzeby rodziny
Pamiętają śmiech – dziś mają żałobę
Chcą przejść na emeryturę – odliczają godziny
Pominę pewnych mieszkańców ciała
O jednych nie wypada, innych mam w dupie
Choć pewnie płeć przeciwna by chciała
Ale klejnoty są sekretem w tej chałupie
Nogi mają wolne w nocy
Pracują od rana
Wstają jak wystrzelone z procy
Biedne stopy, uda, kolana
Pięty w piwnicy noszą to co pod sufitem
Lecz im nie dorastam niestety
Na nich całe moje życie rymem spowite
Dziwne życie poety
Jedna kasa czynna przez minutę mniej więcej
Piętro wyżej czekają kołtuny
Skazane na ścięcie stoją w kolejce
Przez gardło przepływa istny Nil śliny
Szyja już od lat wielu dźwiga głowę
Serce nosi inny ciężar jakim są dziewczyny
Struny bez których odjęło by mi mowę
Płuca zapieprzają 24 na dobę
By zaspokoić potrzeby rodziny
Pamiętają śmiech – dziś mają żałobę
Chcą przejść na emeryturę – odliczają godziny
Pominę pewnych mieszkańców ciała
O jednych nie wypada, innych mam w dupie
Choć pewnie płeć przeciwna by chciała
Ale klejnoty są sekretem w tej chałupie
Nogi mają wolne w nocy
Pracują od rana
Wstają jak wystrzelone z procy
Biedne stopy, uda, kolana
Pięty w piwnicy noszą to co pod sufitem
Lecz im nie dorastam niestety
Na nich całe moje życie rymem spowite
Dziwne życie poety

Michał
Dziękuję !komentarz od Piotra Paschke
Podoba mi się !Pozdrawiam serdecznie...
Piotr P