Rydwan prezesa

5.0/5 | 1


Pewien ojciec z toruńskiej wierzy
błogosławi swych żołnierzy.

A wśród nich jest wódz wytrwały,
choć nieduży, lecz wspaniały.

Siedzi prezes w swym rydwanie
zaprzęgniętym we dwa konie.

Klacz Beata smutna jest,
ogier Andrzej raczej nie.

Prezes strzela batem swym.
Konie biegną w siwy dym.

A co w chmurze tej szarości?
Mędrcy mówią: zgliszcza, kości.

Co mnie to obchodzi? – Zadasz pytanie.
Ty też jedziesz w tym rydwanie.

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

Wygląda na to...

Wygląda na to, że nie ma na tym portalu zapotrzebowania na protest-satyrę polityczną...