Rydwan prezesa
Pewien ojciec z toruńskiej wierzy
błogosławi swych żołnierzy.
A wśród nich jest wódz wytrwały,
choć nieduży, lecz wspaniały.
Siedzi prezes w swym rydwanie
zaprzęgniętym we dwa konie.
Klacz Beata smutna jest,
ogier Andrzej raczej nie.
Prezes strzela batem swym.
Konie biegną w siwy dym.
A co w chmurze tej szarości?
Mędrcy mówią: zgliszcza, kości.
Co mnie to obchodzi? – Zadasz pytanie.
Ty też jedziesz w tym rydwanie.
błogosławi swych żołnierzy.
A wśród nich jest wódz wytrwały,
choć nieduży, lecz wspaniały.
Siedzi prezes w swym rydwanie
zaprzęgniętym we dwa konie.
Klacz Beata smutna jest,
ogier Andrzej raczej nie.
Prezes strzela batem swym.
Konie biegną w siwy dym.
A co w chmurze tej szarości?
Mędrcy mówią: zgliszcza, kości.
Co mnie to obchodzi? – Zadasz pytanie.
Ty też jedziesz w tym rydwanie.

My rating
Wygląda na to...
Wygląda na to, że nie ma na tym portalu zapotrzebowania na protest-satyrę polityczną...