W twych dłoniach
W twych dłoniach
Ciepłych jak wiosenne słońce
Ogrzać pragnie swe serce pewien ktoś
Kto co noc tęskni i płacze
Lecz nie skarży się Bogu
Że umiera powoli
Na życia progu
Samotnie jak pies
Czy pragnieniom tym nastąpi kres
Czy pojawisz się jak deszcz w upalny dzień
I zdążysz tuż przed śmiercią
Dotknąć jeszcze ust jej
Ciepłych jak wiosenne słońce
Ogrzać pragnie swe serce pewien ktoś
Kto co noc tęskni i płacze
Lecz nie skarży się Bogu
Że umiera powoli
Na życia progu
Samotnie jak pies
Czy pragnieniom tym nastąpi kres
Czy pojawisz się jak deszcz w upalny dzień
I zdążysz tuż przed śmiercią
Dotknąć jeszcze ust jej

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ Marek Porąbka
Dziękuję Marku za ocenę , za to ze czytasz i zawsze coś podpowiesz . Bardzo to doceniam :))@ Damian
Masz rację Damianie....Co nieco zmieniłam tylko tak delikatnie aby to co chciałam przekazać nie straciło barwy.Dziękuję za komentarz i pozdrawiam:))My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Bardzo piękne otwarcie pierwszym wersem.Dalej niestety jeszcze trochę pracy.
O tym nieco później.
...
a gdyby tak trochę zmienić wersyfikacjęi pozbyć się inwersji?
Chociażby tak:
W twych dłoniach ciepłych jak wiosenne słońce
pragnie ogrzać chłodne serce pewien ktoś
Ktoś kto co noc tęskni
i płacze
...
to na początek.
pozdrawiam