(IPOGS, Freestyle) dziwne życie
Rano wstaję, mówię pacierz - szeptem niedbale,
myje się.
Idę po bułki chrupiące - do pobliskiej piekarni,
biegnę na tramwaj.
Siedzę przy komputerze - osiem godzin,
wracam do żony i dzieci.
Jemy późny obiad drocząc się trochę - bo tak weselej,
odrabiam dzieciom lekcje.
Wieczór spędzamy razem i trochę osobno - bo w necie,
zasypiam w kochających ramionach.
Kolejny zwykły i prosty dzień bez fajerwerków.
Dla niektórych to dziwne, a dla mnie szczęśliwe życie.
myje się.
Idę po bułki chrupiące - do pobliskiej piekarni,
biegnę na tramwaj.
Siedzę przy komputerze - osiem godzin,
wracam do żony i dzieci.
Jemy późny obiad drocząc się trochę - bo tak weselej,
odrabiam dzieciom lekcje.
Wieczór spędzamy razem i trochę osobno - bo w necie,
zasypiam w kochających ramionach.
Kolejny zwykły i prosty dzień bez fajerwerków.
Dla niektórych to dziwne, a dla mnie szczęśliwe życie.

Sarmata
w nowym wydaniuMy rating