Byle do rana...
Rozpłacza me oczy melancholia
Na chwilę cała woda we mnie solnieje
I pcha się do światła przez powieki
Jakby od tego zależało całe nieszczęście świata
Podkowa ust zagina parol na śmiech
Radość chowa się w kącie
Nieprzyjemnie krzywego zwierciadła
Co nie cieszy a odrzuca skutecznie
Każdy jasny punkt ciemnieje
Kurczy się w sobie i znika
Winna czerwień zalewa krwią
Sen… tylko sen… i księżyc
Świeć…
Leć…
Zostań…
Albo nie…
Zapytasz „po co?”
Wiem?
Nie wiem?
Właśnie po to…
Na chwilę cała woda we mnie solnieje
I pcha się do światła przez powieki
Jakby od tego zależało całe nieszczęście świata
Podkowa ust zagina parol na śmiech
Radość chowa się w kącie
Nieprzyjemnie krzywego zwierciadła
Co nie cieszy a odrzuca skutecznie
Każdy jasny punkt ciemnieje
Kurczy się w sobie i znika
Winna czerwień zalewa krwią
Sen… tylko sen… i księżyc
Świeć…
Leć…
Zostań…
Albo nie…
Zapytasz „po co?”
Wiem?
Nie wiem?
Właśnie po to…

My rating
@ Marek Porąbka
czasem, kiedy brakuje słowa, trzeba je sobie stworzyć ;)My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Ciekawe słowotwórstwo.Pierwszy raz czytam rozpłacza i solnieje.
Nawet word mi to znaczy.
Word, stary osioł, głupieje.
My rating