Gwiazdy
Rzeka była głęboka,
wierzby szumiały jak zawsze o tym,
co mogłoby się zdarzyć,
a z zarośli wypatrywały nas
pary małych czarnych oczu.
Trzymałam Cię nad krawędzią,
i chociaż sama nie umiem pływać
to czułam się jakoś pewniej od Ciebie-
-moje ręce wydawały się bardziej wygojone.
Zamknąłeś oczy i jak gdyby nigdy nic
skoczyłeś,
biorąc mnie ze sobą,
bo jednak nie byłam wystarczająco silna,
żeby zostać sama.
I przez chwilę,
przerywaną na oddech chwilę,
pokazywałeś mi gwiazdy na dnie rzeki.
Te same,
które widzieliśmy spadające do wody
lata temu.
Upadłe i odnalezione.
razem.
Te same.
wierzby szumiały jak zawsze o tym,
co mogłoby się zdarzyć,
a z zarośli wypatrywały nas
pary małych czarnych oczu.
Trzymałam Cię nad krawędzią,
i chociaż sama nie umiem pływać
to czułam się jakoś pewniej od Ciebie-
-moje ręce wydawały się bardziej wygojone.
Zamknąłeś oczy i jak gdyby nigdy nic
skoczyłeś,
biorąc mnie ze sobą,
bo jednak nie byłam wystarczająco silna,
żeby zostać sama.
I przez chwilę,
przerywaną na oddech chwilę,
pokazywałeś mi gwiazdy na dnie rzeki.
Te same,
które widzieliśmy spadające do wody
lata temu.
Upadłe i odnalezione.
razem.
Te same.

My rating
My rating
My rating
My rating