Aidakra
Łapię lassem za Pałac Kultury,
za niebieskie słupy, możliwości
całkiem nowe. A na sine chmury
szczekanie azorów, żółte kości
będą zastąpione. Odór gówna
— zaś zapachem technologi dziwnej,
czego smród to cecha główna.
Nawdychałem się przyrody piwnej,
łbów z niewinnymi papieroskami,
których woń na zawsze pozostanie
wraz z rudoczerwonymi krostkami
— w moim znudzonym sercu, a stanie
tylko gdy będzie wracać musiało,
żeby swoją nudną krwią wymaczać
przecudne liściarnie, w których wiało
perfumami Wszechmatki... Wybaczać...
Chcę wybaczać Ziemi, kiedy wioskę
smrodliwym jadem opluwam, krzyczę.
Jagodom, brzozom chciałbym dać troskę,
na tamtych nie liczyłem, nie liczę...
Nie zasługują. Głupi, by pojąć
swoją własną, macierzystą Zieleń,
która ma dać zdrowie, ludzi kojąc.
Zamiast jednak stokrotkowych ścieleń,
Ukajają się dzięki gorzole
Ma mała ojczyzna — troglodyci,
marionetki trendów i robole.
Warszawiacy to nie erudyci
W Młynku płynie tradycja ciemnoty,
a w młynku, tak jak cykle koliste,
brechtanie, powtarzanie głupoty,
świateczek, Młynek wielki zaiste,
świata zdrabnianie jako to kawy
mielenie na drobny pyłek. Młynek
Młynek zajebisty wielkie sprawy
tamta ma schizy, zbrzuchacił synek
kogośtam. A że dziecko jest nowe,
należy go tradycji głupoty
nauczyć, gorzołę pić i mowę
naszą wyuczyć, no a ciemnoty
to od sąsiadów chłopaka wziąć trza,
od świata odciąć, jest on teraz nasz
za niebieskie słupy, możliwości
całkiem nowe. A na sine chmury
szczekanie azorów, żółte kości
będą zastąpione. Odór gówna
— zaś zapachem technologi dziwnej,
czego smród to cecha główna.
Nawdychałem się przyrody piwnej,
łbów z niewinnymi papieroskami,
których woń na zawsze pozostanie
wraz z rudoczerwonymi krostkami
— w moim znudzonym sercu, a stanie
tylko gdy będzie wracać musiało,
żeby swoją nudną krwią wymaczać
przecudne liściarnie, w których wiało
perfumami Wszechmatki... Wybaczać...
Chcę wybaczać Ziemi, kiedy wioskę
smrodliwym jadem opluwam, krzyczę.
Jagodom, brzozom chciałbym dać troskę,
na tamtych nie liczyłem, nie liczę...
Nie zasługują. Głupi, by pojąć
swoją własną, macierzystą Zieleń,
która ma dać zdrowie, ludzi kojąc.
Zamiast jednak stokrotkowych ścieleń,
Ukajają się dzięki gorzole
Ma mała ojczyzna — troglodyci,
marionetki trendów i robole.
Warszawiacy to nie erudyci
W Młynku płynie tradycja ciemnoty,
a w młynku, tak jak cykle koliste,
brechtanie, powtarzanie głupoty,
świateczek, Młynek wielki zaiste,
świata zdrabnianie jako to kawy
mielenie na drobny pyłek. Młynek
Młynek zajebisty wielkie sprawy
tamta ma schizy, zbrzuchacił synek
kogośtam. A że dziecko jest nowe,
należy go tradycji głupoty
nauczyć, gorzołę pić i mowę
naszą wyuczyć, no a ciemnoty
to od sąsiadów chłopaka wziąć trza,
od świata odciąć, jest on teraz nasz

@ Karol Kannenberg
Zgadzam się z opinia. Sam pisałem chaotycznie, nie zwracałem szczególnej uwagi na niektóre elementy kompozycji. Dziękuję za opinię :o...ciekawy
zapis codziennej szarzyzny. Powiem tak: silnik chodzi trochę nierówno, gaźnik potrzebuje lekkiej regulacji, mieszance więcej tlenu i będzie cacy - ale to tylko moje osobiste zdanie. Pozdrawiam, Karol.