szósta rano
Zaciskam dłonie i wzrok kieruję na niebo -
- kruki wzlatują. Krzyczą głośniej od ciebie
sprzed pięciu minut. Chyba się starzeję, albo
pierwszy raz nie udawałaś.
Zaraz otworzysz lewe oko i poprosisz,
żebyśmy spali na łyżeczkę. Muszę się napić.
Jak wiele możesz oczekiwać od człowieka,
który każdej jesieni rodzi się od nowa?
Nigdy nie będę zatem na tyle dorosły,
by stać się ojcem twoich dzieci.
Jak ja już o dzieciach, to skończyły mi się
te smakowe co lubisz, z tej apteki na rogu.
Uciekaj, jeśli jeszcze czas, uciekaj.
Gdy zapragniesz wyjść jeszcze dzisiaj,
wypuść proszę też mojego kota.
Powiesz mi w końcu na to wszystko, żebym
nie żartował i dłonią dotkniesz mojego penisa.
Pomyślę, że dam ci jeszcze jedną noc na wiarę.
Ja zgubiłem się gdzieś, Mary, między
okruchami tego listopada. Chcę, żebyś już wyszła.
Zaciskam dłonie i kieruję wzrok na północ.
Uciekaj, jeśli jeszcze czas, uciekaj.
- kruki wzlatują. Krzyczą głośniej od ciebie
sprzed pięciu minut. Chyba się starzeję, albo
pierwszy raz nie udawałaś.
Zaraz otworzysz lewe oko i poprosisz,
żebyśmy spali na łyżeczkę. Muszę się napić.
Jak wiele możesz oczekiwać od człowieka,
który każdej jesieni rodzi się od nowa?
Nigdy nie będę zatem na tyle dorosły,
by stać się ojcem twoich dzieci.
Jak ja już o dzieciach, to skończyły mi się
te smakowe co lubisz, z tej apteki na rogu.
Uciekaj, jeśli jeszcze czas, uciekaj.
Gdy zapragniesz wyjść jeszcze dzisiaj,
wypuść proszę też mojego kota.
Powiesz mi w końcu na to wszystko, żebym
nie żartował i dłonią dotkniesz mojego penisa.
Pomyślę, że dam ci jeszcze jedną noc na wiarę.
Ja zgubiłem się gdzieś, Mary, między
okruchami tego listopada. Chcę, żebyś już wyszła.
Zaciskam dłonie i kieruję wzrok na północ.
Uciekaj, jeśli jeszcze czas, uciekaj.

My rating
My rating
My rating