Przemiany

author:  Cajonas
5.0/5 | 9


Od kiedy nie wie
ciała ruch
do płuc nie tłoczy już powietrza
strząsa powieką z oka kurz
kurz wpada z ust do wnętrza
mnie
nie ma
kiedy jestem
uśmiecham się do światła
prostuje kości anioł stróż
do startu jest gotowy
potomek starodawnych dusz
banita
zbawca nowy
wymienił wszystkie drobne
na myśli pełną głowę
rytuał przejścia
stąd do tam
cudownie bezcelowy

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  
18.02.2015,  Marek Kular

My rating

My rating:  
17.02.2015,  pola

My rating

My rating:  
17.02.2015,  A.L.

My rating

My rating:  
17.02.2015,  Piotr

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
17.02.2015,  Arkadio

My rating

My rating:  

My rating

My rating: