Bądźmy sami
noc na ciszy wzbiera
późno jest
chłód trawą kołysając
nuci nam pocałunki
oddechy w jeden takt
bądźmy sami dziś
tak ponętna jesteś
w mroku cała owinięta
w ciszy na sile przybierając
chce kolejnych blizn
niezatartych
paznokcie we mnie wbij
wielbił je będę
Ciebie aż do dnia
gdy przyjdzie sprawiedliwa
Twoim będę ja
za życia Tobie jednej oddany
w nagości szale
bądźmy sami kochanie
ust użycz mi
nieujażmionych
niech błękit Twojej krwi
żyje we mnie
wiecznie
późno jest
chłód trawą kołysając
nuci nam pocałunki
oddechy w jeden takt
bądźmy sami dziś
tak ponętna jesteś
w mroku cała owinięta
w ciszy na sile przybierając
chce kolejnych blizn
niezatartych
paznokcie we mnie wbij
wielbił je będę
Ciebie aż do dnia
gdy przyjdzie sprawiedliwa
Twoim będę ja
za życia Tobie jednej oddany
w nagości szale
bądźmy sami kochanie
ust użycz mi
nieujażmionych
niech błękit Twojej krwi
żyje we mnie
wiecznie

My rating
Wiersz dobrze...
...się czyta. Choć słowo "dobrze" jest tu trochę trywialne. Nie mniej, widać w nim tęsknotę za wspólnymi chwilami. Choćby tak krótkimi jak noc...A puenta ciekawa. Ten "błękit krwi" odebrałam jak byś pokazywał, że kobieta w wierszu nie jest zwykłą śmiertelniczką, wręcz jest wielbiona w swojej niezwykłości. Kimś ponad wszystkim... Pozdrawiam :)
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating