Mróz namalował więcej kwiatów
Babci Stefani w 42 rocznicę śmierci (27 maj 1889 – 30 grudzień 1972)
Stałam się pomarańczowo - cynamonowa,
srebrna łuska zamieszkała w portfelu.
Na szczęście myśl krąży nisko.
Kilka metrów nad ziemią zdarzają się cuda.
Największe te nieopisane. Spotkania, rozmowy
Atmosfera gęstnieje i nie przytłacza ozdobami.
Bliżej kominka rosną cienie na ścianie. Przychodzisz,
gdy pod sufitem jeszcze zapach pierników.
Mam w ustach smak tamtych pieczonych jabłek.
W kieszeniach szarego fartucha niewiele słów.
Zbyt mało, by powrócić do wysokości
twojej dłoni, patrzeć przez dziurkę od klucza.
Zakładać pozbawione blasku stare broszki. Tylko
kolczyki i koronkowy kołnierzyk nabierają mocy.
Zawsze wędruję na tamtą polanę pod lasem. Myślą.
Stałam się pomarańczowo - cynamonowa,
srebrna łuska zamieszkała w portfelu.
Na szczęście myśl krąży nisko.
Kilka metrów nad ziemią zdarzają się cuda.
Największe te nieopisane. Spotkania, rozmowy
Atmosfera gęstnieje i nie przytłacza ozdobami.
Bliżej kominka rosną cienie na ścianie. Przychodzisz,
gdy pod sufitem jeszcze zapach pierników.
Mam w ustach smak tamtych pieczonych jabłek.
W kieszeniach szarego fartucha niewiele słów.
Zbyt mało, by powrócić do wysokości
twojej dłoni, patrzeć przez dziurkę od klucza.
Zakładać pozbawione blasku stare broszki. Tylko
kolczyki i koronkowy kołnierzyk nabierają mocy.
Zawsze wędruję na tamtą polanę pod lasem. Myślą.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Co jeden obraz w tym wierszu to piękniejszy.Bo to wiersz malowany, obrazami i na dodatek zapachowy.
Normalnie do wierszy osobistych się nie odnoszę, ale dla tego wyjątek.
Moja ocena
Piękny wiersz.My rating