(bez tytułu)

author:  aaronpay
0.0/5 | 0


Jeden, dwa, trzy…
Zachowuję się normalnie.
Nie trącam talerzy,
Nie rzucam jedzeniem,
Noże leżą spokojnie.

Cztery, pięć…
Odciąłem swe palce za karę istnienia.
To na nich wyliczam,
To on się śmieją.

Sześć…
Wieczór był śmieciarz.
Zabrał palce z kartonami po mleku.

Siedem…
Rozglądam się jak wystraszony.
Może tam stoisz, może się chowasz.

Osiem, dziewięć…
Już nikt mnie nie słucha,
Nie mam nic do powiedzenia.
Z nerwów obgryzłem paznokcie u stóp.

Dziesięć…
Tyle minęło godzin.
Wstrzymanie akcji serca,
Odwodnienie z braku łez.

A co, gdy znikniesz na tydzień?



 
COMMENTS