Soliloquium
Szarzyzną zbladły powieki moje
I stąpam jak ślepcy trzymając się kul,
Jak nienarodzony, który nie chce powstawać
Powstając płaczę i krzyczę, co tchu.
Tylko nocą coś damy radę wykrztusić.
W nocy pełni jesteśmy ważnych spraw.
Zaś w dzień, po nocy, jak butelki po winie
Puści stoimy nie mówiąc nic.
I stąpam jak ślepcy trzymając się kul,
Jak nienarodzony, który nie chce powstawać
Powstając płaczę i krzyczę, co tchu.
Tylko nocą coś damy radę wykrztusić.
W nocy pełni jesteśmy ważnych spraw.
Zaś w dzień, po nocy, jak butelki po winie
Puści stoimy nie mówiąc nic.
COMMENTS
ADD COMMENT
