OSTATKI LATA...
Jeszcze słońce wrześniowe
i za miodem lot pszczoły
lecz to już lata okruszki
dzieci idą do szkoły.
Jeszcze kilka bocianów
gotowych do odlotu
chodzi smętnie po łące
bez wesołych klekotów.
Na plażach ostygł piasek
ucichł klangor żurawi
za to wrzosy już śmiało
po lasach się rozsiadły.
Ogarnia nas dostojność
coraz mniej frywolności
chociaż Amor nie usnął
to mniejsze są skłonności.
Kobiety przykryły uda
swoje torsy mężczyźni
jesień zabrała prawo
do publicznej golizny.
Cichniemy jakby w sobie
hołubimy wspomnienia
zmywamy opaleniznę
tulimy do snu marzenia.
autor – Zdzisław Zembrzycki
i za miodem lot pszczoły
lecz to już lata okruszki
dzieci idą do szkoły.
Jeszcze kilka bocianów
gotowych do odlotu
chodzi smętnie po łące
bez wesołych klekotów.
Na plażach ostygł piasek
ucichł klangor żurawi
za to wrzosy już śmiało
po lasach się rozsiadły.
Ogarnia nas dostojność
coraz mniej frywolności
chociaż Amor nie usnął
to mniejsze są skłonności.
Kobiety przykryły uda
swoje torsy mężczyźni
jesień zabrała prawo
do publicznej golizny.
Cichniemy jakby w sobie
hołubimy wspomnienia
zmywamy opaleniznę
tulimy do snu marzenia.
autor – Zdzisław Zembrzycki

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating