Do dziewic
Pyrrhy rodzie, naturze niewdzięczne dziewice,
Którym jej kształt niemiły i rumiane lice;
Po co drutem kędziornym włos niewinny parzyć
I nowym prawem dziwnie uploty kojarzyć?
Po co ucho eojskim obciążać kamieniem
I śnieżne palce drogim roziskrzać pierścieniem,
Brwi czarnym pisać prochem lub - dziwaczną sprawą
Usta krokodylową namazywać strawą?
Przyrodzenia posagiem niech każda się zdobi,
Czego one nie skończy, sztuka nie wyrobi;
Sztuką sadzony nie tak rozmai się jesion,
Jak od samej natury na swej ziemi wzniesion;
Skałom krzemiennym czystsze odtryskują wody,
Niż które sztuka wiedzie drążonymi kłody.
Kiedy Apelles boskie wydawał utwory,
Jakież na obraz jego składały się wzory?
Czy te, które się wdziękiem natury rumienią,
Czyli, których jagody maściami się mienią?
Ale ani Apelles, ni sławni rzeźbiarze,
Tak surowo w piękności osądzali twarze,
Ni tak ostrym był Parys w frygijskiej dolinie,
Gdy pod sąd jego przyszły trzy nagie boginie,
Jako wymyślnik Amor brakuje w piękności,
Sam on piękny, do pięknych słuszne prawa rości,
Sam młody, młodość tylko w oczach jego ładną,
Nie schyla się po ciernie, gdy róże opadną,
Nagiemu nienawistną zbyteczna zasłona,
Gorzej jeszcze zmyślone zakrąglenie łona,
On strojom prawa daje, w nim wdzięków nauka,
On wie, w czym się z naturą nie pokłóci sztuka.
Kiedyś, gdy wiek zazdrosny podstąpi nieznacznie,
Gdy po licach jesiennych bruzdy orać zacznie,
Wtedy on już wybaczy na wszelkie sposoby
Walkę z czasem zwodzoną o wasze ozdoby,
Wtedy niech mu się sztuka usłużna zastawi.
Niech pokrywa to, czego skąpy wiek pozbawi.
Dziś, kiedy lica wolne od czasu napaści,
Po co je szpecić mają bielidła i maści?
Płeć też wcześnie bielona swoje białość traci
I w kwiecie wieku młodej zbywa się postaci;
Ta, co białą być mogła jako śnieg tej skały,
Na który prochy ziemskie nigdy nie powiały,
Dzisiaj stara za świeżość, a za białość blada,
W dwudziestym jeszcze roku z babkami już siada.
Która chce długo istną pięknością się zdobić,
Niech nigdy nie przemyślą piękniejszą się zrobić;
Piękność z natury daną niech szanuje młoda,
Bo w miłości nic nie masz jak świeża uroda.
Którym jej kształt niemiły i rumiane lice;
Po co drutem kędziornym włos niewinny parzyć
I nowym prawem dziwnie uploty kojarzyć?
Po co ucho eojskim obciążać kamieniem
I śnieżne palce drogim roziskrzać pierścieniem,
Brwi czarnym pisać prochem lub - dziwaczną sprawą
Usta krokodylową namazywać strawą?
Przyrodzenia posagiem niech każda się zdobi,
Czego one nie skończy, sztuka nie wyrobi;
Sztuką sadzony nie tak rozmai się jesion,
Jak od samej natury na swej ziemi wzniesion;
Skałom krzemiennym czystsze odtryskują wody,
Niż które sztuka wiedzie drążonymi kłody.
Kiedy Apelles boskie wydawał utwory,
Jakież na obraz jego składały się wzory?
Czy te, które się wdziękiem natury rumienią,
Czyli, których jagody maściami się mienią?
Ale ani Apelles, ni sławni rzeźbiarze,
Tak surowo w piękności osądzali twarze,
Ni tak ostrym był Parys w frygijskiej dolinie,
Gdy pod sąd jego przyszły trzy nagie boginie,
Jako wymyślnik Amor brakuje w piękności,
Sam on piękny, do pięknych słuszne prawa rości,
Sam młody, młodość tylko w oczach jego ładną,
Nie schyla się po ciernie, gdy róże opadną,
Nagiemu nienawistną zbyteczna zasłona,
Gorzej jeszcze zmyślone zakrąglenie łona,
On strojom prawa daje, w nim wdzięków nauka,
On wie, w czym się z naturą nie pokłóci sztuka.
Kiedyś, gdy wiek zazdrosny podstąpi nieznacznie,
Gdy po licach jesiennych bruzdy orać zacznie,
Wtedy on już wybaczy na wszelkie sposoby
Walkę z czasem zwodzoną o wasze ozdoby,
Wtedy niech mu się sztuka usłużna zastawi.
Niech pokrywa to, czego skąpy wiek pozbawi.
Dziś, kiedy lica wolne od czasu napaści,
Po co je szpecić mają bielidła i maści?
Płeć też wcześnie bielona swoje białość traci
I w kwiecie wieku młodej zbywa się postaci;
Ta, co białą być mogła jako śnieg tej skały,
Na który prochy ziemskie nigdy nie powiały,
Dzisiaj stara za świeżość, a za białość blada,
W dwudziestym jeszcze roku z babkami już siada.
Która chce długo istną pięknością się zdobić,
Niech nigdy nie przemyślą piękniejszą się zrobić;
Piękność z natury daną niech szanuje młoda,
Bo w miłości nic nie masz jak świeża uroda.
COMMENTS
ADD COMMENT
