Papierowy anioł
Usiądź dziś dokładnie na przeciw
i wyciągnij w moją stronę ręce.
Zabij we mnie jak tylko zechcesz,
co najgorsze jest na tym świecie,
żeby nie gniło w otchłaniach serca,
bo miejsca szkoda na takie rzeczy.
Proszę, choć spróbuj mnie uleczyć.
Nie pożałuje ci każdych pieniędzy.
Oczy wyłupić dam i obciąć dłonie,
bo na tym co gorszy mi nie zależy.
Potrafię całkiem więc ci zawierzyć,
poddać się jasnej, ciepłej ochronie.
Waham się tylko w jednej sprawie.
Wszakże jesteś szarym człowiekiem,
przesiąkniętym tym samym grzechem,
więc krwią cudzą krwi nie wywabię.
I jak tak patrzę na twoje ręce i twarz,
nie mogę dostrzec szczerości i skruchy
i jakoś nie dodaje to więcej otuchy,
bo przestaje już komukolwiek ufać.
Jeżeli jutro nadejdzie już niebawem,
to pewnie będzie totalnie za późno.
Nie zbawi mnie grymas kpiąco groźny
i będę musiała swe sny pozostawić.
Żaden tłum nie podejdzie w mą stronę
i nie zdoła dotknąć żaden człowiek.
Ja sobie z papieru skrzydła dorobię!
A mówili, że nieba dotknąć nie zdołam.
i wyciągnij w moją stronę ręce.
Zabij we mnie jak tylko zechcesz,
co najgorsze jest na tym świecie,
żeby nie gniło w otchłaniach serca,
bo miejsca szkoda na takie rzeczy.
Proszę, choć spróbuj mnie uleczyć.
Nie pożałuje ci każdych pieniędzy.
Oczy wyłupić dam i obciąć dłonie,
bo na tym co gorszy mi nie zależy.
Potrafię całkiem więc ci zawierzyć,
poddać się jasnej, ciepłej ochronie.
Waham się tylko w jednej sprawie.
Wszakże jesteś szarym człowiekiem,
przesiąkniętym tym samym grzechem,
więc krwią cudzą krwi nie wywabię.
I jak tak patrzę na twoje ręce i twarz,
nie mogę dostrzec szczerości i skruchy
i jakoś nie dodaje to więcej otuchy,
bo przestaje już komukolwiek ufać.
Jeżeli jutro nadejdzie już niebawem,
to pewnie będzie totalnie za późno.
Nie zbawi mnie grymas kpiąco groźny
i będę musiała swe sny pozostawić.
Żaden tłum nie podejdzie w mą stronę
i nie zdoła dotknąć żaden człowiek.
Ja sobie z papieru skrzydła dorobię!
A mówili, że nieba dotknąć nie zdołam.

My rating