Nadzieja
Fortuna, odmienna pani,
Dzień i noc zaprzągszy w sani,
Woźnicą czas uczyniła,
I wszystek świat objeździła.
Każdy, kto jej dufa, traci,
Bo u niej kredyt nie płaci,
Omyłką się pieczętuje,
Śmiech i płacz w ręku piastuje.
Żartkim w miejscu kołem biega;
Tego, co jej nie zna, sięga,
A tych, którym się znać dała,
Mija - już ich zaniedbała.
Wątpić w szczęściu nie potrzeba.
Jednemu da zgębę chleba,
Umorzy głodem drugiego;
To jest własny urząd jego.
Niejednego, co zasieje,
Omylą żniwa nadzieje,
A ci, co się nie spodziali,
Częstokroć żną, choć nie siali.
Dzień i noc zaprzągszy w sani,
Woźnicą czas uczyniła,
I wszystek świat objeździła.
Każdy, kto jej dufa, traci,
Bo u niej kredyt nie płaci,
Omyłką się pieczętuje,
Śmiech i płacz w ręku piastuje.
Żartkim w miejscu kołem biega;
Tego, co jej nie zna, sięga,
A tych, którym się znać dała,
Mija - już ich zaniedbała.
Wątpić w szczęściu nie potrzeba.
Jednemu da zgębę chleba,
Umorzy głodem drugiego;
To jest własny urząd jego.
Niejednego, co zasieje,
Omylą żniwa nadzieje,
A ci, co się nie spodziali,
Częstokroć żną, choć nie siali.
COMMENTS
ADD COMMENT
