Lekcyja trzecia

0.0/5 | 0


Baśku, do tych lat za żywota swego
jużeś zażyła tego i owego,
na mnie dopiero teraz następują
nowe przypadki i zdrowie mi psują.
Nigdym ja przedtym tego nie rozumiał,
ślepy Kupido by tak wiele umiał:
ato mi śliczną tę dziewczynę chwali
i ustawicznie serce moje pali.
Chodzę jak błędny, bo zgoła w tym domu
nie śmiem się zwierzyć swych rzeczy nikomu,
o tobie przecię myśl mi jakoś tuszy,
że pomóc możesz utrapionej duszy.
Pomóż, dla Boga, nie będziesz za szkodą
i sam ci będzie Kupido nagrodą.
Wiem ci, że serca nie ma kamiennego,
nie wzgardziłaby proszenia mojego,
ale cóż, kiedy nie mam z to śmiałości,
przypatrując się tak dziwnej gładkości,
która tak wielką czyni we mnie trwogę,
że i słóweczka przemówić nie mogę.
A tak nic więcej ja nie chcę po tobie,
tylko mię zaleć tak grzecznej osobie,
a umiej udać szerokimi słowy
tę miłość moję i ten ogień nowy.



 
COMMENTS