Czekam
Czekam...
Na tę chwilę, która przecież nigdy nie nadejdzie,
Na ten moment gdy bezinteresownie słońce wzejdzie,
Czekam, na ziszczenie się rzeczywistości,
Na powód do niewymuszonej radości...
Oszukuję swą świadomość kładąc się spać,
Powtarzam sobie, to tylko sny, nie ma czego się bać,
Zamykam oczy, zasłaniam myśli i nieustannie się łudzę,
A może to wtedy... może wtedy dopiero się budzę?
Na tę chwilę, która przecież nigdy nie nadejdzie,
Na ten moment gdy bezinteresownie słońce wzejdzie,
Czekam, na ziszczenie się rzeczywistości,
Na powód do niewymuszonej radości...
Oszukuję swą świadomość kładąc się spać,
Powtarzam sobie, to tylko sny, nie ma czego się bać,
Zamykam oczy, zasłaniam myśli i nieustannie się łudzę,
A może to wtedy... może wtedy dopiero się budzę?

My rating
My rating
Lubię i nie lubię
bo coś w nim jest. Ale nie wiem teraz, co. Może nuta Buddyzmu, ale z przymrużeniem oka, typu medytował, z decyzją zwlekał aż śmierci się doczekał... A wygląda, że wiersz miał być poważny.