z podziwem dotykałem opuszkami Argo
Wydobyci z drewna
tak jak ich łódź,
zjednoczeni z nią
falą morza i losu
o surowym obliczu
żeglując w kroplach
zimowego deszczu
przecięli moją drogę
a Orfeusz śpiewał
grając na harfie
abyśmy mogli
się spotkać poza
moim i ich czasem
odmieniał się krajobraz
„Latały ptaki nad jego głową
I ryby w górę z ciemnego
Wyskakiwały morza do taktu pięknej muzyki…”
zapachniało przygodą
pokonywania krawędzi,
z podziwem dotykałem
opuszkami Argo
a jednak musiałem wracać do domu,
aby oprawiać w ramy inne światy
a oni zapewne tam za taflą szklanego morza
jeszcze odpoczywają w swej łodzi
albo już odpłynęli na krańce
południowych gwiazd…
tak jak ich łódź,
zjednoczeni z nią
falą morza i losu
o surowym obliczu
żeglując w kroplach
zimowego deszczu
przecięli moją drogę
a Orfeusz śpiewał
grając na harfie
abyśmy mogli
się spotkać poza
moim i ich czasem
odmieniał się krajobraz
„Latały ptaki nad jego głową
I ryby w górę z ciemnego
Wyskakiwały morza do taktu pięknej muzyki…”
zapachniało przygodą
pokonywania krawędzi,
z podziwem dotykałem
opuszkami Argo
a jednak musiałem wracać do domu,
aby oprawiać w ramy inne światy
a oni zapewne tam za taflą szklanego morza
jeszcze odpoczywają w swej łodzi
albo już odpłynęli na krańce
południowych gwiazd…

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating