z podziwem dotykałem opuszkami Argo

author:  Marek Matczak
5.0/5 | 7


Wydobyci z drewna
tak jak ich łódź,
zjednoczeni z nią
falą morza i losu

o surowym obliczu
żeglując w kroplach
zimowego deszczu
przecięli moją drogę

a Orfeusz śpiewał
grając na harfie
abyśmy mogli
się spotkać poza
moim i ich czasem

odmieniał się krajobraz
„Latały ptaki nad jego głową
I ryby w górę z ciemnego
Wyskakiwały morza do taktu pięknej muzyki…”

zapachniało przygodą
pokonywania krawędzi,
z podziwem dotykałem
opuszkami Argo

a jednak musiałem wracać do domu,
aby oprawiać w ramy inne światy
a oni zapewne tam za taflą szklanego morza
jeszcze odpoczywają w swej łodzi

albo już odpłynęli na krańce
południowych gwiazd…



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
27.12.2013,  mroźny

My rating

My rating:  
24.12.2013,  renee

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
23.12.2013,  Malwina

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
23.12.2013,  bezecnik

My rating

My rating: