***
Tak dawno nie widziałem dnia
Że nie wiem, czy on jeszcze istnieje
A może mi się śniło
A może to zmyśliłem
Nigdy nie piłaś wody
Z własnych złożonych dłoni
Nigdy nie byłem szczęśliwy
Pod niebem pełnym ptaków
Nie miałem przyjaciela
Ani kochanki
Nigdy nie byłem dobry
Nie miałem więcej niż snu
O pięknym, dumnym człowieku
Idącym pewnie i z wiarą
Mówiącym krzepiące słowa
Lepiącym ludzi do rozpostartego serca
Zawsze siedziałem tutaj
Z papierosem w dłoni
Z przymkniętymi oczami
Pustymi tunelami źrenic
Prowadzącymi do wydrążonej czaszki
W której gwiżdże wiatr
Że nie wiem, czy on jeszcze istnieje
A może mi się śniło
A może to zmyśliłem
Nigdy nie piłaś wody
Z własnych złożonych dłoni
Nigdy nie byłem szczęśliwy
Pod niebem pełnym ptaków
Nie miałem przyjaciela
Ani kochanki
Nigdy nie byłem dobry
Nie miałem więcej niż snu
O pięknym, dumnym człowieku
Idącym pewnie i z wiarą
Mówiącym krzepiące słowa
Lepiącym ludzi do rozpostartego serca
Zawsze siedziałem tutaj
Z papierosem w dłoni
Z przymkniętymi oczami
Pustymi tunelami źrenic
Prowadzącymi do wydrążonej czaszki
W której gwiżdże wiatr

My rating
My rating
My rating