DRWAL
Był raz sobie pewien Jan.
„Każdy dzień mam taki sam”
Mawiał tak każdego dnia.
Przy tym rąbiąc części pnia.
Był on bowiem starym drwalem.
Każdy dzień przeżywał z żalem.
Żadnej nie miał przyjemności.
Co dzień go bolały kości.
Co dzień rano kawę pił.
I miał coraz mniej już sił.
Aż nastała ta godzina.
Miała ustać dnia rutyna.
To był właśnie sądny dzień.
Inny się wydawał pień.
Wstał jak zwykle- tuż po świcie.
Piękne się wydało życie.
Słońce świeci, ptaki kwilą.
Nic , się cieszyć tylko chwilą.
I zalała fala go.
„Co za nudne życie to.”
Takie myśli w głowie miał.
Ale zmiany się już bał.
Poszedł szybko po siekierę,
I podkręcił atmosferę.
Zaczął rąbać z całej siły.
Aż się krople zaświeciły.
Zaczął szybko męczyć się.
Co się dzieje? Kto to wie..
Nagle czarno przed oczami.
Grunt się chwieje pod nogami.
Ręka się rozmywa w cień.
W tym momencie jest jak pień.
Nasz bohater, jako drwal.
Myśli sobie „co tam: wal”.
Także zamach wielki wziął
I tak rękę sobie ściął.
Cieknie z rany czarna krew
Przed oczami stoi lew.
Nasz pan Janek niedowierza ,
Teraz widzi nietoperza.
Myśli coś tu jest nie tak.
Bo szybuje niczym ptak,.
Nagle czuje w skrzydle ból.
Przed oczami widok kul.
Sam już nie wie co się dzieje.
Ranny jest i krew się leje!
Uświadomił sobie to.
Ale nie wie robić co.
Nagle obraz się pojawia.
I na miejscu się ustawia.
Każdy dzień i każda mila.
Każda życia przeszła chwila.
Jak on mógł tak mylić się?
I narzekać: „ nudne dnie.”
Każdy moment jego życia.
Był czymś nowym do przebycia.
Każde doświadczenie nowe.
Kreowało jego mowę.
Kreowało jego styl.
I naprawdę wiele chwil.
Każdy jego mały błąd.
W jego przyszłość miał mieć wgląd.
Dziś żałuje nasza postać,
Drugiego życia nie może dostać.
Nie przeżyje drugi raz.
Nie powróci dawny czas.
Nie odkupi już swych grzechów.
I życia pełnego pośpiechów.
Gdyby jeszcze raz żyć mógł.
To rutynę by przemógł.
Wtedy wiedziałby jak żyć.
Jak szczęśliwym bardziej być.
Żeby chwytać każdą chwilę.
Bo nie wróci ich już tyle.
Chociaż nasza nauka.
Jest męcząca i długa.
To nigdy jak pan Jan.
Nie mów że dzień taki sam.
Bo nic dwa razy się nie zdarza.
I nawet drobnostka, czasem przeważa.
Nigdy co było nie powróci.
A pan Jan już nie marudzi./Już się nie smuci. ->?
„Każdy dzień mam taki sam”
Mawiał tak każdego dnia.
Przy tym rąbiąc części pnia.
Był on bowiem starym drwalem.
Każdy dzień przeżywał z żalem.
Żadnej nie miał przyjemności.
Co dzień go bolały kości.
Co dzień rano kawę pił.
I miał coraz mniej już sił.
Aż nastała ta godzina.
Miała ustać dnia rutyna.
To był właśnie sądny dzień.
Inny się wydawał pień.
Wstał jak zwykle- tuż po świcie.
Piękne się wydało życie.
Słońce świeci, ptaki kwilą.
Nic , się cieszyć tylko chwilą.
I zalała fala go.
„Co za nudne życie to.”
Takie myśli w głowie miał.
Ale zmiany się już bał.
Poszedł szybko po siekierę,
I podkręcił atmosferę.
Zaczął rąbać z całej siły.
Aż się krople zaświeciły.
Zaczął szybko męczyć się.
Co się dzieje? Kto to wie..
Nagle czarno przed oczami.
Grunt się chwieje pod nogami.
Ręka się rozmywa w cień.
W tym momencie jest jak pień.
Nasz bohater, jako drwal.
Myśli sobie „co tam: wal”.
Także zamach wielki wziął
I tak rękę sobie ściął.
Cieknie z rany czarna krew
Przed oczami stoi lew.
Nasz pan Janek niedowierza ,
Teraz widzi nietoperza.
Myśli coś tu jest nie tak.
Bo szybuje niczym ptak,.
Nagle czuje w skrzydle ból.
Przed oczami widok kul.
Sam już nie wie co się dzieje.
Ranny jest i krew się leje!
Uświadomił sobie to.
Ale nie wie robić co.
Nagle obraz się pojawia.
I na miejscu się ustawia.
Każdy dzień i każda mila.
Każda życia przeszła chwila.
Jak on mógł tak mylić się?
I narzekać: „ nudne dnie.”
Każdy moment jego życia.
Był czymś nowym do przebycia.
Każde doświadczenie nowe.
Kreowało jego mowę.
Kreowało jego styl.
I naprawdę wiele chwil.
Każdy jego mały błąd.
W jego przyszłość miał mieć wgląd.
Dziś żałuje nasza postać,
Drugiego życia nie może dostać.
Nie przeżyje drugi raz.
Nie powróci dawny czas.
Nie odkupi już swych grzechów.
I życia pełnego pośpiechów.
Gdyby jeszcze raz żyć mógł.
To rutynę by przemógł.
Wtedy wiedziałby jak żyć.
Jak szczęśliwym bardziej być.
Żeby chwytać każdą chwilę.
Bo nie wróci ich już tyle.
Chociaż nasza nauka.
Jest męcząca i długa.
To nigdy jak pan Jan.
Nie mów że dzień taki sam.
Bo nic dwa razy się nie zdarza.
I nawet drobnostka, czasem przeważa.
Nigdy co było nie powróci.
A pan Jan już nie marudzi./Już się nie smuci. ->?

My rating
My rating