Malarz
"Za każdym razem, gdy siadam tu na ganku
Biorę w dłoń pędzel, kilka obrazów jak w banku
Maluję często Twój dom, jak i z wyobraźni
Nie dopuszczam wtedy do siebie żadnych bojaźni
Poprostu maluję i tak mijają mi dni starości
Spróbuj, chłopcze, pozbędziesz się złości."
Rzekł do mnie starzec, co na rynku malował
Z nikim nie rozmawiał, a do mnie się pofatygował
Malował tylko ludzi, a obrazu nie sprzedał żadnego
Nie można było o nim powiedzieć nic. Ani złego, ani dobrego
Lecz te słowa zmusiły mnie do postoju
Usiadłem przy nim, złapałem pędzel w spokoju
Zatopiłem włosie w farbie i zacząłem malować
Pomyślałem sobie - Warto spróbować
"To jest Twój świat, jesteś jego twórcą
Nie przejmuj się Świętą Trójcą
To nie Bóg, a Ty świat stworzyłeś
Bo odkąd się narodziłeś
Tworzyłeś go dla bliskich i siebie
A teraz maluj, pokaż mi, jak jest w Niebie"
Rzekł starzec ponownie, a ja malowałem
Nie malowałem nigdy - tego się nie bałem
Zielona polana, jedna chata, a na ganku starzec
Było ciepło, był wtedy piękny marzec
On malował swoje obrazy w samotności
Pozbawiony wszelkich uczuć i złości
"I znów stworzyłeś cząstkę świata
Idź, przed Tobą go tworzenia jeszcze lata
Wykorzystaj każdą chwilę, choćby najkrótszą
Bo może akurat stworzysz linię szczęścia - tę najdłuższą"
Biorę w dłoń pędzel, kilka obrazów jak w banku
Maluję często Twój dom, jak i z wyobraźni
Nie dopuszczam wtedy do siebie żadnych bojaźni
Poprostu maluję i tak mijają mi dni starości
Spróbuj, chłopcze, pozbędziesz się złości."
Rzekł do mnie starzec, co na rynku malował
Z nikim nie rozmawiał, a do mnie się pofatygował
Malował tylko ludzi, a obrazu nie sprzedał żadnego
Nie można było o nim powiedzieć nic. Ani złego, ani dobrego
Lecz te słowa zmusiły mnie do postoju
Usiadłem przy nim, złapałem pędzel w spokoju
Zatopiłem włosie w farbie i zacząłem malować
Pomyślałem sobie - Warto spróbować
"To jest Twój świat, jesteś jego twórcą
Nie przejmuj się Świętą Trójcą
To nie Bóg, a Ty świat stworzyłeś
Bo odkąd się narodziłeś
Tworzyłeś go dla bliskich i siebie
A teraz maluj, pokaż mi, jak jest w Niebie"
Rzekł starzec ponownie, a ja malowałem
Nie malowałem nigdy - tego się nie bałem
Zielona polana, jedna chata, a na ganku starzec
Było ciepło, był wtedy piękny marzec
On malował swoje obrazy w samotności
Pozbawiony wszelkich uczuć i złości
"I znów stworzyłeś cząstkę świata
Idź, przed Tobą go tworzenia jeszcze lata
Wykorzystaj każdą chwilę, choćby najkrótszą
Bo może akurat stworzysz linię szczęścia - tę najdłuższą"

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating