Amplituda głupich zmian
Raz powstałeś z niewiedzą,
następną posiadłeś leżąc.
Krew pomknęła do dołu,
łamanie chleba – już jest na początku.
Odruch godności zabłysnął w Twym środku,
jeden krok naprzód – już jesteś nikim w życia ośrodku.
Koło pcha Ciebie przez drzewa owocne,
mały ruch ręką – już jesteś na łące.
Mknie to wciąż do przodu,
każdy film jest wciąż nowy.
Zabłyśnie flesz przez jeden ruch powiek,
a potem zniknie na zawsze Twój ziemski powiew.
następną posiadłeś leżąc.
Krew pomknęła do dołu,
łamanie chleba – już jest na początku.
Odruch godności zabłysnął w Twym środku,
jeden krok naprzód – już jesteś nikim w życia ośrodku.
Koło pcha Ciebie przez drzewa owocne,
mały ruch ręką – już jesteś na łące.
Mknie to wciąż do przodu,
każdy film jest wciąż nowy.
Zabłyśnie flesz przez jeden ruch powiek,
a potem zniknie na zawsze Twój ziemski powiew.

My rating
My rating