moja jesień
świta - z niepokojem mruga dzień do słońca
w senne szyby dzwoni zbyt natrętny deszcz
mgła łąki wydłuża zaciąga ziewaniem
pociężały chmury głowę zwiesił bez
klucze czarnych skrzydeł zamykają lato
tak niespodziewanie płyną zamaszyście
a wietrzny chuligan gwiżdże sobie na to
i z szyderczą miną strąca zżółkłe liście
słońce przegrać nie chce toczy bitwę z chmurą
chciałoby na wolność w nieba w drzwi kołacze
znów pukają krople w moje puste okno
przysiadłam umilkłam i wraz z nimi płaczę
pocieszam wieczory i dni pełne znoju
miłość tak okrutnie zbiła plecy batem
zastukała nowa nie dała spokoju
czy z mojej jesieni mam się cieszyć zatem
w senne szyby dzwoni zbyt natrętny deszcz
mgła łąki wydłuża zaciąga ziewaniem
pociężały chmury głowę zwiesił bez
klucze czarnych skrzydeł zamykają lato
tak niespodziewanie płyną zamaszyście
a wietrzny chuligan gwiżdże sobie na to
i z szyderczą miną strąca zżółkłe liście
słońce przegrać nie chce toczy bitwę z chmurą
chciałoby na wolność w nieba w drzwi kołacze
znów pukają krople w moje puste okno
przysiadłam umilkłam i wraz z nimi płaczę
pocieszam wieczory i dni pełne znoju
miłość tak okrutnie zbiła plecy batem
zastukała nowa nie dała spokoju
czy z mojej jesieni mam się cieszyć zatem

My rating
My rating
My rating
My rating