Pocałunek
Zimne ciało spoczywało, prześcieradłem nakryte,
W czterech ścianach umierało, pochłonięte w cisze.
Niegdyś bystre oczy, smutne, teraz martwą mgłą zalane,
Dusza uleciała w przestrzeń, a ciało stało się szare.
Dokąd płyną, nie wiadomo. Czy są ciągle przy nas?
Nad głowami smętne wiszą, zaklęte we wspomnieniach.
Nie płacz proszę gdy odejdę. Daj ulecieć w chmury.
Ziemi nie chce już przeklętej, lecieć chcę do góry.
Pocałunek śmierci dyby otworzyła. Leć na wolność,
leć, duszyczko, prosto fruń do nieba.
W czterech ścianach umierało, pochłonięte w cisze.
Niegdyś bystre oczy, smutne, teraz martwą mgłą zalane,
Dusza uleciała w przestrzeń, a ciało stało się szare.
Dokąd płyną, nie wiadomo. Czy są ciągle przy nas?
Nad głowami smętne wiszą, zaklęte we wspomnieniach.
Nie płacz proszę gdy odejdę. Daj ulecieć w chmury.
Ziemi nie chce już przeklętej, lecieć chcę do góry.
Pocałunek śmierci dyby otworzyła. Leć na wolność,
leć, duszyczko, prosto fruń do nieba.

My rating
Moja ocena
milutko-cieplutko o smutku...Brawo!