O wschodzie słońca na dachu

author:  Migdal
5.0/5 | 3


Jestem jak ta mgła co burzy się po świecie
Wtulona w otchłań, przestrzeń
Wciąż to nowe zdarzenia
Nie było dla mnie dane
Być pierwszym ni ostatnim
Podmuchem jesiennego wiatru
Głębokim pocałunkiem.


Zdarzyło mi się nieraz
Pomyśleć, że to słowa
Ostatnie są i po nich
Już nic mi nie nadejdzie.

Minęły wiosna, lato
Wiatr nowe przywiał twarze
I wtedy pomyślałam
Że tak musiało być.


Jestem jak ta mgła co burzy się po świecie
Uczucia zbuntowane, o tamtym wciąż wspomnienia
I nie chce odejść dalej niż na metr mego serca
A w głowie świszczy hula
Ta miłość niespełniona
Wzgardzona, rozkapryszona
Zawistna i choć trochę
Przebaczona wszystkim
To żal i wciąż umieram.


Ja znowu się unoszę
W otchłani czynów zdolnych
Do wszystkiego za wyjątkiem
Poczucia pełni celu.


I poszukuję Ciebie
Kropelki w innych, tamtych
A Ty się nie pojawiasz
Już dawno z inną chadzasz.


Jak można tak zostawić
Swą piękną ukochaną?
O ile była taka.
Kłamałeś, czy…?



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
11.08.2013,  Janina Dudek

Moja ocena

...zakończyłabym na słowach
*już dawno chadzasz z inną

Ładny :)
My rating:  
10.08.2013,  Malwina