Jestem
jestem naga
w słowach w które mnie ubiera
jestem czysta
myję się jego śliną
jak święconą wodą
tak jak dzień
nie pragnę gwiazd
chcę tylko kolejnej zimy
zgiełku na deptakach
z chwiejnymi łydkami
od trzech
a miało być mało
i droga do domu
zajmuje więcej chwil
a ja głaszczę podłogę
szpitalną piżamą
jestem zdrowa
w każdym prześwietleniu
reanimuje mnie
armia żołnierzy
ze zdrętwiałymi rękoma
niezdolna podnieść nawet głazu
nic mi nie jest
to tylko skurcze
jestem bezpłodna
a wyhodowałam
już dziesięciu
takich jak on
w słowach w które mnie ubiera
jestem czysta
myję się jego śliną
jak święconą wodą
tak jak dzień
nie pragnę gwiazd
chcę tylko kolejnej zimy
zgiełku na deptakach
z chwiejnymi łydkami
od trzech
a miało być mało
i droga do domu
zajmuje więcej chwil
a ja głaszczę podłogę
szpitalną piżamą
jestem zdrowa
w każdym prześwietleniu
reanimuje mnie
armia żołnierzy
ze zdrętwiałymi rękoma
niezdolna podnieść nawet głazu
nic mi nie jest
to tylko skurcze
jestem bezpłodna
a wyhodowałam
już dziesięciu
takich jak on

@
Mam nadzieję jednak, że to dobrze :) Po przeczytaniu wiersza kolejny raz, zauważyłam, że można go interpretować w zupełnie inny sposób niż był zamierzony z mojej strony... ale właśnie to lubię w poezji :)Tak sobie czytam...
...i myśle sobie; jak to się dzieje że wiersz jest starszy niż autor.My rating