***
rozlewa się krwawą łuną
słońce nad horyzontem
powietrze wibruje duszne
gęste od pocałunków
drażni spragniony nurt rzeki
głazy wiecznie zastygłe
po ich statycznym obliczu
spływa nienasycenie
mrugają zaczepnie gwiazdy
z nieba barwy indygo
cykady snują opowieść
ich obnażonej skórze
słońce nad horyzontem
powietrze wibruje duszne
gęste od pocałunków
drażni spragniony nurt rzeki
głazy wiecznie zastygłe
po ich statycznym obliczu
spływa nienasycenie
mrugają zaczepnie gwiazdy
z nieba barwy indygo
cykady snują opowieść
ich obnażonej skórze

My rating
My rating
My rating