Łuk Wilsona
Być może ktoś, kto nie ma wątpliwości,
jest człowiekiem widzącym rzecz całościowo,
a ten, który widzi najdrobniejszy jej szczegół,
jest człowiekiem wątpiącym.
Kto widzi wszystko w najmniejszym szczególe,
jaki sprawa lub rzecz oferuje, a nawet te szczegóły tworzy
dla wytłumaczenia całej złożoności,
nie powinien być nauczycielem życia
ani przewodnikiem.
Nie można widzieć jednocześnie całości
i każdego jej najmniejszego elementu.
Upraszczamy, syntetyzujemy prawdy i rzeczy
z otaczającego kosmosu drobiazgów.
Tworzymy ikony codzienności nieświęte,
uproszczone jak dzień powszedni,
znaki życia.
Nie wiem, co jest ważniejsze:
szczegół czy całość? Czy dla zrozumienia ogromu
można zlekceważyć szczegół?
Czy jedna kropka, jeden człowiek mniej
na palecie rozważań, zmieni obraz całości?
Marzy mi się impresyjny wizerunek
trudnej do ogarnięcia codzienności,
z uwydatnionymi plamami maleńkich spraw.
Będący razem syntezą i analizą życia.
Pozwalający na jednoczesne widzenie
dużego i małego.
Białe kamienie świątynne budzą
szacunek ogromem i pamięcią świętości.
Drobne sprawy ludzi, wpisane w ich szczeliny,
tworzą całość, której nikt nie ogarnia,
prócz Najwyższego.
Trzymam w dłoni modlitewnik
napisany cyrylicą, w której nie ma joty.
A przecież każda jota w Prawie, pośród półek
pod Łukiem Wilsona, jest ważniejsza
od wszystkich szczególnych żyć,
wetkniętych w szczeliny Muru.
jest człowiekiem widzącym rzecz całościowo,
a ten, który widzi najdrobniejszy jej szczegół,
jest człowiekiem wątpiącym.
Kto widzi wszystko w najmniejszym szczególe,
jaki sprawa lub rzecz oferuje, a nawet te szczegóły tworzy
dla wytłumaczenia całej złożoności,
nie powinien być nauczycielem życia
ani przewodnikiem.
Nie można widzieć jednocześnie całości
i każdego jej najmniejszego elementu.
Upraszczamy, syntetyzujemy prawdy i rzeczy
z otaczającego kosmosu drobiazgów.
Tworzymy ikony codzienności nieświęte,
uproszczone jak dzień powszedni,
znaki życia.
Nie wiem, co jest ważniejsze:
szczegół czy całość? Czy dla zrozumienia ogromu
można zlekceważyć szczegół?
Czy jedna kropka, jeden człowiek mniej
na palecie rozważań, zmieni obraz całości?
Marzy mi się impresyjny wizerunek
trudnej do ogarnięcia codzienności,
z uwydatnionymi plamami maleńkich spraw.
Będący razem syntezą i analizą życia.
Pozwalający na jednoczesne widzenie
dużego i małego.
Białe kamienie świątynne budzą
szacunek ogromem i pamięcią świętości.
Drobne sprawy ludzi, wpisane w ich szczeliny,
tworzą całość, której nikt nie ogarnia,
prócz Najwyższego.
Trzymam w dłoni modlitewnik
napisany cyrylicą, w której nie ma joty.
A przecież każda jota w Prawie, pośród półek
pod Łukiem Wilsona, jest ważniejsza
od wszystkich szczególnych żyć,
wetkniętych w szczeliny Muru.
COMMENTS
ADD COMMENT
