Do wiatru
Do wiatru
jak co rano w niedzielę
wyszłam
i patrzyłam unosząc powieki
jak rozmywa się na sosnach biel
Nie przychodził tu często
ale jak pojawił się w lutym
tak został
i patrzyliśmy razem
na zastoje na asfaltach
murawy nie było widać już wcale
a wszystkie chodniki opływała żółć
pewnie wróciłabym już dawno
ale żadna droga nie prowadziła
do domu
poza tym nie lubił
jak odmawiałam.
jak co rano w niedzielę
wyszłam
i patrzyłam unosząc powieki
jak rozmywa się na sosnach biel
Nie przychodził tu często
ale jak pojawił się w lutym
tak został
i patrzyliśmy razem
na zastoje na asfaltach
murawy nie było widać już wcale
a wszystkie chodniki opływała żółć
pewnie wróciłabym już dawno
ale żadna droga nie prowadziła
do domu
poza tym nie lubił
jak odmawiałam.

My rating
My rating
My rating
My rating