Beton

author:  Marceli Frank
5.0/5 | 5


Tu gdzie tony gęstego betonu
Wiosłuje żylastym przedramieniem
Chce uciec w gęsty las
Chwytam garść żyznej ziemi
Szepcze jestem milionerem

ZIEMIA JEST POCZĄTKIEM ŻYCIA


Dłonią wyrobioną głaszczą kwiat
Plusk - kap kap
Wychodzę ze strumienia kocham ten świat ...

Gałęzie jabłoni karmią mnie owocem
Malina broni się kolcami - chytra
Leże na kocu stokrotek i patrzę w kurtynie nieba
Czarny sznur kaczek łaskocze ognisty okrąg

Miedzy realnością a pragnieniem marzenia
Cztery ramy okna między szybami trwam
Liczne okulary szarej szorstkiej masy

I tu ślady odbitej piłki dzieciństwa
Kolor kredy i obdarte kolana
Pierwsze łzy - pierwsze miłosne sny

Na czarnym prostokącie papy leże
Liczę gwiazdy - myślę ...
Tu gdzie początek również koniec
Smak młodości zawsze jest w nas
Choć bym opuścił kontynent ...
To na piersi wyryte mam :
Z brzucha szarego bloku
Jestem ja !...

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
01.05.2013,  Janina Dudek