Mówimy
myślami nie do końca poukładanymi,
poziomymi liniami oplutymi atramentem,
wypisanymi po przecinku czasownikami.
Wspominam o tobie co chwilę
a zawsze mam na końcu języka.
Potrzebuję bardziej.
Mówimy nawiasem,
szeptem, by nie usłyszeli.
Krzyczymy do siebie pogodą,
co wieczór do wschodzącej luny,
nie przynoszącej snu.
Głaszczemy niedoszłym dotykiem,
rozmawiamy niedokończonymi zdaniami,
tak tylko przy okazji.
Mówimy w czasie przeszłym,
retrospekcją, dniem wczorajszym.
Mówimy mimo wszystko,
pierwszą nad ranem, kodem pocztowym,
szkicem niewypełnionej treści, kropkami.
poziomymi liniami oplutymi atramentem,
wypisanymi po przecinku czasownikami.
Wspominam o tobie co chwilę
a zawsze mam na końcu języka.
Potrzebuję bardziej.
Mówimy nawiasem,
szeptem, by nie usłyszeli.
Krzyczymy do siebie pogodą,
co wieczór do wschodzącej luny,
nie przynoszącej snu.
Głaszczemy niedoszłym dotykiem,
rozmawiamy niedokończonymi zdaniami,
tak tylko przy okazji.
Mówimy w czasie przeszłym,
retrospekcją, dniem wczorajszym.
Mówimy mimo wszystko,
pierwszą nad ranem, kodem pocztowym,
szkicem niewypełnionej treści, kropkami.

@
Dzięki wielkie! :)Moja ocena
PiękneMy rating
My rating
My rating