Do Języka
Oślizły Języku,
Człowieka wybryku.
Czemuż wszystko psujesz
Ludzkie życie komplikujesz
W kłótnie nas wplątujesz
I nigdy się nie zastopujesz
Daj się zębom pogryźć trochę
Czy o aż tak wiele proszę
Chcę po prostu czasem milczeć złotem
Niż potem mieć kolejną zgryzotę
I znowu przepraszam, kombinuję
Myślę co mnie uratuje
Znów głupstwo palnąć musiałam
Chociaż wcale tego nie chciałam
Obetnę Cię chyba
I będę jak ryba
która jak dziecko głosu nie ma
Za to kilka chwil wytchnienia
Bez kłótni, wypominania, żali
Unosi się bezwiednie na życia fali.
Człowieka wybryku.
Czemuż wszystko psujesz
Ludzkie życie komplikujesz
W kłótnie nas wplątujesz
I nigdy się nie zastopujesz
Daj się zębom pogryźć trochę
Czy o aż tak wiele proszę
Chcę po prostu czasem milczeć złotem
Niż potem mieć kolejną zgryzotę
I znowu przepraszam, kombinuję
Myślę co mnie uratuje
Znów głupstwo palnąć musiałam
Chociaż wcale tego nie chciałam
Obetnę Cię chyba
I będę jak ryba
która jak dziecko głosu nie ma
Za to kilka chwil wytchnienia
Bez kłótni, wypominania, żali
Unosi się bezwiednie na życia fali.

My rating
My rating
My rating
My rating