Kruk

author:  Tomasz Hobs
5.0/5 | 5


Cisi – uskrzydleni posłańcy śmierci,
Zimowym traktem powracają z pamięci,
Oszronione ich pióra, nasze myśli zaklęte,
W pustce oczu kruka, widzisz mętne…

Odbicie Swojego sumienia,
Zaraz – czas się zbierać, mimo niemocy istnienia.
Chłód do kości, wiatr do włosów
Trzepot skrzydeł w granicach nieba-głosu.

Kruczoczarna biel świadomości
Rozlane wrzące kości,
Metal naszych trzewi – wnętrzności
Spływa tyglem do form grzeczności.

Zahartowani w szronach Hadesu,
Uroniliśmy łzę – nad smutkiem bezkresu,
Butelka zawołała do mnie tego dnia,
Gdy wszystko było martwe – tak jak ja.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
11.03.2013,  Alina Bożyk

My rating

My rating:  
10.03.2013,  bezecnik