Istoty w mojej głowie.

0.0/5 | 0


Pojawiły się demony, wydostały z otchłani umysłu, znowu zaczęły krzyczeć.
To dobrze, przynajmniej wiem, że nie jestem sama.
Ważne jest posiadanie czegoś, czegokolwiek, nie ważne jak złe by to było.
Pierwsze oznaki świadomości zaczęły przeszkadzać w rozmowie z demonami.
Po kilku dniach wreszcie zaczęło do mnie docierać gdzie jestem.
Znajduję się w miejscu z zielonymi firankami i niebieskimi krzesłami, a ludziom chyba nie podoba się to kim jestem, a właściwie kim się staje.
Minęło dwadzieścia dni, przez ten czas dwa razy obraziłam najbliższych, trzy razy zjadłam naleśniki z jagodami, cztery razy przecięłam swą bladą skórę, pięć razy wrzeszczałam i pragnęłam uciec.
Znowu stałam się wariatką.
Nie chcę ich pomocy, demony całkiem zawładnęły moim ciałem i umysłem.
Nic nie ma sensu, choć sens jest tuż obok, paradoksalnie tak łatwo go dosięgnąć.
Krzyk nie jest w stanie wyrazić przerażenia.
Zamykam oczy i skupiam się na ich szeptach, są tak blisko, ich dłonie zaciskają się na mojej szyi.



 
COMMENTS


@

no i sporo może namieszać, ale czy pozytywnie?

@

taki demon moze sie przydac ha ha ...
19.01.2013,  batuda