rozpałka
pięść niedosytu uderzyła mnie
w twarz otwartą dłonią
bo choć żar wciąż się tli
nie umiem wykrzesać ognia
i choć trzymam w ręku
wielką szuflę węgla
nie mogę jej rzucić w ten żar
by go nie wygasić
więc czekam na mały płomyk
na jedną iskrę wśród żarzewia
i tylko mogę poddmuchiwać
licząc, że któryś łyczek tlenu roznieci płomień
bym mógł wyłożyć wszystko co mam
i pielęgnować buchający ogień
by nigdy już nie zgasł
i czekam wciąż na jedną iskrę
ze strony tej bezbronnej kobiety
10.01.2013r.
w twarz otwartą dłonią
bo choć żar wciąż się tli
nie umiem wykrzesać ognia
i choć trzymam w ręku
wielką szuflę węgla
nie mogę jej rzucić w ten żar
by go nie wygasić
więc czekam na mały płomyk
na jedną iskrę wśród żarzewia
i tylko mogę poddmuchiwać
licząc, że któryś łyczek tlenu roznieci płomień
bym mógł wyłożyć wszystko co mam
i pielęgnować buchający ogień
by nigdy już nie zgasł
i czekam wciąż na jedną iskrę
ze strony tej bezbronnej kobiety
10.01.2013r.

My rating