samotność
Błądząc w mroku, szukając szczęścia.
Jestem nieobecna, smutna, osamotniona.
Biegniemy z coraz to płytszym oddechem.
Dlaczego nadal jestem tutaj, a nie tam?
Czy coś się zmieniło? Czy powinno?
Wołam, lecz nie słyszę żadnej odpowiedzi.
Błądzę, coraz bardziej się zatracam, tego chyba już za wiele.
Powinieneś przyjść, powinieneś mnie ratować.
Gdzie jesteś?
Pojedyncze łzy spływają po moich policzkach, są zimne, moja skóra blada, ramiona strasznie się trzęsą.
Powinnam przestać o nim rozmyślać. Powinnam zacząć się ratować.
Mgła jest coraz gęstsza. Brakuje mi tchu. Upadam.
Czekam na ciebie, na księcia, który zaraz powinien nadjechać.
Przecież oni właśnie tak robią, zjawiają się nagle i ratują z opresji, więc dlaczego się nie zjawiasz?
Z jakiej racji jestem teraz całkiem sama?
Jestem nieobecna, smutna, osamotniona.
Biegniemy z coraz to płytszym oddechem.
Dlaczego nadal jestem tutaj, a nie tam?
Czy coś się zmieniło? Czy powinno?
Wołam, lecz nie słyszę żadnej odpowiedzi.
Błądzę, coraz bardziej się zatracam, tego chyba już za wiele.
Powinieneś przyjść, powinieneś mnie ratować.
Gdzie jesteś?
Pojedyncze łzy spływają po moich policzkach, są zimne, moja skóra blada, ramiona strasznie się trzęsą.
Powinnam przestać o nim rozmyślać. Powinnam zacząć się ratować.
Mgła jest coraz gęstsza. Brakuje mi tchu. Upadam.
Czekam na ciebie, na księcia, który zaraz powinien nadjechać.
Przecież oni właśnie tak robią, zjawiają się nagle i ratują z opresji, więc dlaczego się nie zjawiasz?
Z jakiej racji jestem teraz całkiem sama?

My rating
My rating