..........................
I leże w plastikowych butelkach
Które mają skrawek serca i mowę
Choć są puste i uśmiechem obłudnym
napełnia ich wnętrze cielesną potrzebą
Kim ty jesteś dowódco legionów ?
Leże w szmatach złego losu
W splątanych dłoniach pomocy
Boleści głodnego brzucha
Drażnią mnie te krzyki bezradności ...
Mam tylko dwoje dłonie a wyciąga tysiąc ..
Choć sam bym mógł wstydliwie szepcząc słowo:
Pomóż - słabszemu a urosną ci anielskie skrzydła
Dlaczego jesteś pustym - ...
Piszę to z taką pewnością jakbym był wypełniony
Szlachetną mądrością z nauczyciela przekazem
Choć sam uczniem tylko dyktuje notatkę
I wierze w tą słuszność tej nauki ..
O NAZWIE PRZEZ MIŁOŚĆ DO ZBAWIENIA
A kim jestem w tej gęstwinie ?
Prostych marzeń samotnego pijaczyny
Co marzy o nachlanej wiecznie mordzie !
Rozpalonej dziewce - pełnej misce jadła
Może on jest jak zwierze !
Idzie własną drogą nikomu nie
rzuca krzywd pod stopy ...
Morze parę łez matki wierzącej w syna
Że będzie w szatach dumnie się przechadzał ...
" Bądź kowalem własnego losu "
I bądź zadowolony z wykutej rzeźby
Życie to ciężkie kowadło ...
Ale kim Ja jestem w tej gęstwinie ?
Człowiekiem co chodź z opuszczonym czołem
Popatrzę w niebo i będę ślepy
Dotknę kory drzewa obetniesz mi rękę
Kiedy krzyknę w otwartości gór
Stanę się niemową - gdybyś mi to zabrał
Ustalił takie prawo znienawidził bym cię Panie ..
Choć jestem twym pilnym uczniem
I kocham ciszę - to Ja marna wsza człowiek
Nabieram pewności siebie by ci powiedzieć
Mam własne zdanie ....
Które mają skrawek serca i mowę
Choć są puste i uśmiechem obłudnym
napełnia ich wnętrze cielesną potrzebą
Kim ty jesteś dowódco legionów ?
Leże w szmatach złego losu
W splątanych dłoniach pomocy
Boleści głodnego brzucha
Drażnią mnie te krzyki bezradności ...
Mam tylko dwoje dłonie a wyciąga tysiąc ..
Choć sam bym mógł wstydliwie szepcząc słowo:
Pomóż - słabszemu a urosną ci anielskie skrzydła
Dlaczego jesteś pustym - ...
Piszę to z taką pewnością jakbym był wypełniony
Szlachetną mądrością z nauczyciela przekazem
Choć sam uczniem tylko dyktuje notatkę
I wierze w tą słuszność tej nauki ..
O NAZWIE PRZEZ MIŁOŚĆ DO ZBAWIENIA
A kim jestem w tej gęstwinie ?
Prostych marzeń samotnego pijaczyny
Co marzy o nachlanej wiecznie mordzie !
Rozpalonej dziewce - pełnej misce jadła
Może on jest jak zwierze !
Idzie własną drogą nikomu nie
rzuca krzywd pod stopy ...
Morze parę łez matki wierzącej w syna
Że będzie w szatach dumnie się przechadzał ...
" Bądź kowalem własnego losu "
I bądź zadowolony z wykutej rzeźby
Życie to ciężkie kowadło ...
Ale kim Ja jestem w tej gęstwinie ?
Człowiekiem co chodź z opuszczonym czołem
Popatrzę w niebo i będę ślepy
Dotknę kory drzewa obetniesz mi rękę
Kiedy krzyknę w otwartości gór
Stanę się niemową - gdybyś mi to zabrał
Ustalił takie prawo znienawidził bym cię Panie ..
Choć jestem twym pilnym uczniem
I kocham ciszę - to Ja marna wsza człowiek
Nabieram pewności siebie by ci powiedzieć
Mam własne zdanie ....
Poem versions

:)
"to jest tylko wiersz" - nie rozumie Pani sensu wiersza a jedna gwiazda bądź pięć to bez różnicy ważne jest fakt że mi się podoba moja twórczość i widzę w niej głęboki sensMy rating
My rating
@
ciagle masz cos opuszczone i piszesz kilometry