Tęcza
Wędrując samotnie,
drogami dłużącego się popołudnia,
natrafiam na resztki,
niegdyś gęstej mgły,
staję i wpatruje się w nie,
spragniony i stęskniony,
jak się rozpływają,
w świetle blasku słońca,
by to co kryją w sobie,
przekazać,
w równie przepięknej,
i kolorowej jak one same..
Tęczy.
drogami dłużącego się popołudnia,
natrafiam na resztki,
niegdyś gęstej mgły,
staję i wpatruje się w nie,
spragniony i stęskniony,
jak się rozpływają,
w świetle blasku słońca,
by to co kryją w sobie,
przekazać,
w równie przepięknej,
i kolorowej jak one same..
Tęczy.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating