Lustro
Martwych punktów w przestrzeni
jest więcej niż ktokolwiek mógłby pomyśleć
w wolnej chwili.
Ciało drży,
telewizor śnieży.
Dalej szukam.
Za oknem od rana do nocy
szarówka.
Szuka się trudno.
Szukać to sztuka.
Nie staram się już jak dawniej,
moja twarz w lustrze
jest coraz większa.
Puchnę od zębów,
(tak sobie to tłumaczę),
szarzyzna twarzy nie od stalowych oczu,
a z codziennego wstawania,
podkreślona linią
aparatu.
Chyba jestem
następny do raju.
jest więcej niż ktokolwiek mógłby pomyśleć
w wolnej chwili.
Ciało drży,
telewizor śnieży.
Dalej szukam.
Za oknem od rana do nocy
szarówka.
Szuka się trudno.
Szukać to sztuka.
Nie staram się już jak dawniej,
moja twarz w lustrze
jest coraz większa.
Puchnę od zębów,
(tak sobie to tłumaczę),
szarzyzna twarzy nie od stalowych oczu,
a z codziennego wstawania,
podkreślona linią
aparatu.
Chyba jestem
następny do raju.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating