Hekatomba predylekcji
Kiedy ona przychodzi
Nie ma już odwrotu,
Ucieczki,
Drugich drzwi
By wycofać się chyłkiem.
Brakuje materiałów
By wytworzyć kolejne podwoje.
Nie ma i okna
Aby wyskoczyć
Upaść, otrząsając z niej
Swe zwłoki
Pochłonięte bez reszty
W niepamięci i zagładzie.
Hekatomba predylekcji.
Nie ma już odwrotu,
Ucieczki,
Drugich drzwi
By wycofać się chyłkiem.
Brakuje materiałów
By wytworzyć kolejne podwoje.
Nie ma i okna
Aby wyskoczyć
Upaść, otrząsając z niej
Swe zwłoki
Pochłonięte bez reszty
W niepamięci i zagładzie.
Hekatomba predylekcji.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating