Jestem
poza zasięgiem, dotykam dna.
Nie odnalazłam eksplozji na powierzchni ziemi
z nocą bez księżyca.
Przesiaduję w piaskownicy,
żywię się cyjankiem
i nie chcą mnie stąd zabrać.
Dzielę niebo na pół
odchylam się nagłym ruchem
i zbieram gwiazdy
pochłaniam je jak powietrze.
Tulą mnie do snu,
podłożyli pod moją głowę
bawełnianą poduszkę
unieśli ręce ku niebu
myślą że usnę.
Nie chciałam ci tego robić,
kazali mi mrowić się naprzeciw
od wczorajszej nocy
ale nie było mnie w tej ciemności
na granatowych wzgórzach, płaczącej miarowo.
Zakorzeniłam się,
opadam tak lekko,
jakbym była pierzem.
Próbowałam zawracać na tysiąc sposobów,
bezskutecznie.
Ja i luna musimy być krewnymi,
jesteśmy podobni.
Krążymy po ciemnej wykładzinie,
kaszlemy pyłem
i nie chcą nas stąd zabrać.
Nie odnalazłam eksplozji na powierzchni ziemi
z nocą bez księżyca.
Przesiaduję w piaskownicy,
żywię się cyjankiem
i nie chcą mnie stąd zabrać.
Dzielę niebo na pół
odchylam się nagłym ruchem
i zbieram gwiazdy
pochłaniam je jak powietrze.
Tulą mnie do snu,
podłożyli pod moją głowę
bawełnianą poduszkę
unieśli ręce ku niebu
myślą że usnę.
Nie chciałam ci tego robić,
kazali mi mrowić się naprzeciw
od wczorajszej nocy
ale nie było mnie w tej ciemności
na granatowych wzgórzach, płaczącej miarowo.
Zakorzeniłam się,
opadam tak lekko,
jakbym była pierzem.
Próbowałam zawracać na tysiąc sposobów,
bezskutecznie.
Ja i luna musimy być krewnymi,
jesteśmy podobni.
Krążymy po ciemnej wykładzinie,
kaszlemy pyłem
i nie chcą nas stąd zabrać.

My rating