Osmętnica
Ta Jesień w sobie tak kategoryczna
powieki zoławia, spojrzenia rozmętnia
nie pozwala oddechom punktować czczych sekund
ze sobą porywa- spowalnia, zmarkotnia.
Równi wobec Jesieni- suną, niby zaaferowani
dni im ciążą, los ze sobą wloką
bez słowa protestu
normie sezonu zaprzedani
I każdy jak naukowiec
-z tą niemą smutną zgodą
na tyranię prawideł
na krąg nieugięty-
jak szkielet trupioblady
ciążący ku śmierci
Tylko Piotruś zza węgła sklepu ciekawie wyziera
oddany boskiemu Królestwu Wyobraźni
twierdzi, że schował się za hangarem
i że deszcz nie pada- że to wilgota manna z nieba
i że pożywna
Widząc go- mnie też już nic nie trzeba..
powieki zoławia, spojrzenia rozmętnia
nie pozwala oddechom punktować czczych sekund
ze sobą porywa- spowalnia, zmarkotnia.
Równi wobec Jesieni- suną, niby zaaferowani
dni im ciążą, los ze sobą wloką
bez słowa protestu
normie sezonu zaprzedani
I każdy jak naukowiec
-z tą niemą smutną zgodą
na tyranię prawideł
na krąg nieugięty-
jak szkielet trupioblady
ciążący ku śmierci
Tylko Piotruś zza węgła sklepu ciekawie wyziera
oddany boskiemu Królestwu Wyobraźni
twierdzi, że schował się za hangarem
i że deszcz nie pada- że to wilgota manna z nieba
i że pożywna
Widząc go- mnie też już nic nie trzeba..

My rating
My rating
My rating
My rating