z listu
dlatego wstaje świt
byś mogła zobaczyć
szarość papeterii
bardziej szare
są tylko widoki na przyszłość
piszę list
który może być firanką
w uchylonym oknie
chwiać się
wysłać nie wysyłać
tańczyć
podwójne kuszenie na krawędzi
błyszczących tęczówek
ekstatycznych nocą
dziś czekam na chwilę
deptak gwarem pulsuje
i klątwą uprzędzoną
z papierowych siatek
a podróż pachnie zmierzchem
gdy przypadkowo śniony koszmar
prowadzi ciebie jak zmysłowy dotyk
kreacji z lat osiemdziesiątych
w dwudziesty pierwszy wiek
rozmawiam już tylko z cieniem
choć nie zostało nic z przed milczenia
śmiertelni zaklinają kamień
w doskonałe szaleństwo
wesołych ukamieniowań
zasypiam spokojnie
z czarami na oczach
gdy ty zalotnie
trzymasz mnie za uzdę
ujeżdżasz
byś mogła zobaczyć
szarość papeterii
bardziej szare
są tylko widoki na przyszłość
piszę list
który może być firanką
w uchylonym oknie
chwiać się
wysłać nie wysyłać
tańczyć
podwójne kuszenie na krawędzi
błyszczących tęczówek
ekstatycznych nocą
dziś czekam na chwilę
deptak gwarem pulsuje
i klątwą uprzędzoną
z papierowych siatek
a podróż pachnie zmierzchem
gdy przypadkowo śniony koszmar
prowadzi ciebie jak zmysłowy dotyk
kreacji z lat osiemdziesiątych
w dwudziesty pierwszy wiek
rozmawiam już tylko z cieniem
choć nie zostało nic z przed milczenia
śmiertelni zaklinają kamień
w doskonałe szaleństwo
wesołych ukamieniowań
zasypiam spokojnie
z czarami na oczach
gdy ty zalotnie
trzymasz mnie za uzdę
ujeżdżasz

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating