Ty
pozwalasz mi spojrzeć dalej niż światło
odwracające twarz od okien co jest jak
delikatne rozwieranie warg na dobranie
kształtów słów aby nazwać przestrzeń
na lekkim rauszu zanim ubierze się w płaszcz
abstrakcji dźwigający klucz do wielu światów
bo istnieje gdzieś dźwięk co cieszy szelestem
topniejącego lodu a w filiżankach odbijają się
twarze delikatnych tancerek opadając na drogę
późnych wieczorów gdy znów byliśmy razem
z biodrami wyznaczającymi dystans echa
co wygląda jak obraz a brzmi jak symfonia
kolejny dzień w tułaczce do nieba sprowadza nas
do szukania środka powinnaś obudzić się naga
tak naturalnie i nieczynnie niewinnie
ze świadomym elementem istnienia
odurzona wiosennym powietrzem
że ten świat się nie kręci a kiwa
cudownie jest w niepewności zamykać usta i chwile
gdy zapach kawy przekręca się przez młynek
i drżą nam nogi w zmęczonych powrotach
do luster i uśmiechu drzwi w swoistym narzeczu
wychodzisz całkiem ładnie nie tylko na zdjęciu
w którym nie potrafisz się znaleźć w całości
odwracające twarz od okien co jest jak
delikatne rozwieranie warg na dobranie
kształtów słów aby nazwać przestrzeń
na lekkim rauszu zanim ubierze się w płaszcz
abstrakcji dźwigający klucz do wielu światów
bo istnieje gdzieś dźwięk co cieszy szelestem
topniejącego lodu a w filiżankach odbijają się
twarze delikatnych tancerek opadając na drogę
późnych wieczorów gdy znów byliśmy razem
z biodrami wyznaczającymi dystans echa
co wygląda jak obraz a brzmi jak symfonia
kolejny dzień w tułaczce do nieba sprowadza nas
do szukania środka powinnaś obudzić się naga
tak naturalnie i nieczynnie niewinnie
ze świadomym elementem istnienia
odurzona wiosennym powietrzem
że ten świat się nie kręci a kiwa
cudownie jest w niepewności zamykać usta i chwile
gdy zapach kawy przekręca się przez młynek
i drżą nam nogi w zmęczonych powrotach
do luster i uśmiechu drzwi w swoistym narzeczu
wychodzisz całkiem ładnie nie tylko na zdjęciu
w którym nie potrafisz się znaleźć w całości

My rating
My rating
My rating
My rating