Przyroda

author:  Marceli Frank
5.0/5 | 4


Kapiąc się radośnie w soczystej zieleni
Nie cierpkiej gryzącej język
Zdziwiony potęgom pracy nieustannej
Łagodnie szczerze ofiarowała swoją postać
Wydajnie pochłaniając każdy milimetr żyznej ziemi
Bez wstydliwy akt publiczny odbija się od źrenic

Dbając o każde tętno swych mieszkańców
W zamian pielęgnacja spłacają tak czynsz
Każdy w szeregu perfekcji zegarmistrza
Poruszają wskazówkę ogólnego czasu

Tonąc w słodkim pszczelim miodzie
Kozie mleko spływające po brodzie
Pudrujący policzek kwiatostanu pył
Wspaniałość dotyku - aromat czystości
I piękność zachwytu wzrokowca
Zapach mięty płynący w powietrzu
Szum krystaliczny wody - otwarta przejrzystość

Kocham swój żywot wśród liściastych krewnych
Tworze znaczącą literę w dyktandzie
Proszę żebym nie był błędem ortograficznym
Nikt mnie stąd nie skreśli!!
Ja żem liściem na koronie drzewa
Źdźbłem polnej trawy ...

Zachęcam cię odbiorco :
Nie pukaj - nie bój się człowieku
Tu nikt cię nie oszuka
Z uśmiechem bezczelnym wykorzysta
Za plecami szepcząc obłudnie
Fałszywie obgada - ośmieszy ..
Nie pragnąca nic oddaje całość dorobku
Swoboda własna wola to jest przyroda ...

Poem versions


 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

"Przyroda"

moja

My rating

My rating:  

My rating

My rating: